Pasywne chłodzenie budynków opiera się na wykorzystaniu naturalnych zjawisk fizycznych, a nie energii elektrycznej. Odpowiednio zaprojektowana fasada jest tu kluczowym narzędziem, które może praktycznie wyeliminować potrzebę stosowania klimatyzacji, nawet podczas długotrwałych upałów. Chodzi o to, by zatrzymać ciepło na zewnątrz, zanim przeniknie do wnętrza.
Pierwszym krokiem jest zarządzanie promieniowaniem słonecznym. Zastosowanie stałych elementów zacieniających, takich jak głębokie loggie, markizy czy poziome żaluzje zewnętrzne, blokuje bezpośrednie nagrzewanie się szyb i ścian. Współczesne rozwiązania idą dalej – wykorzystuje się podwójne fasady wentylowane, w których powietrze przepływające między warstwami szkła zabiera nadmiar ciepła, zanim dotrze ono do pomieszczeń.
Równie istotna jest bezwładność cieplna materiałów. Ciężkie, masywne elewacje z betonu, kamienia lub cegły pełnią rolę bufora temperaturowego. Pochłaniają one ciepło w ciągu dnia i oddają je nocą, gdy temperatura spada. Proces ten wspomaga nocne przewietrzanie – otwieranie okien lub wykorzystanie kanałów wentylacyjnych w fasadzie do schłodzenia konstrukcji. W nowoczesnych projektach popularność zyskują także zielone fasady obsadzone pnączami. Roślinność nie tylko dostarcza cienia, ale też ochładza powietrze wokół budynku poprzez proces transpiracji.
Nie można pominąć orientacji budynku względem stron świata. Minimalizacja przeszkleń od strony zachodniej i południowej oraz stosowanie tam przegród o wysokiej izolacyjności to podstawa. Kluczowe jest także unikanie mostków cieplnych w konstrukcji fasady. Wszystkie te działania składają się na system, który utrzymuje komfort cieplny bez stałego zużycia prądu.