Znalezienie przestrzeni do malowania w mieszkaniu o powierzchni 15 metrów kwadratowych wydaje się wyzwaniem na miarę układania puzzli, gdzie każdy element musi do siebie pasować. Ale da się to zrobić bez kufla w ręku.
Zanim sięgniesz po młotek i wiertarkę, przyjrzyj się, jak funkcjonuje pomieszczenie. Zwykle w kawalerce jesz, śpisz i pracujesz. Malarski kącik nie jest priorytetem, ale jeśli podejdziesz do tematu metodycznie, znajdziesz dla niego miejsce. Klucz tkwi w strefowaniu, ale nie za pomocą ścianek działowych, tylko mebli i odpowiedniego ustawienia sprzętów.
Pierwszym krokiem jest wybór lokalizacji. Najlepiej sprawdzi się przestrzeń przy oknie – światło dzienne jest najważniejsze dla artysty. Twoje stanowisko powinno być ustawione tak, by promienie słoneczne padały z lewej strony (jeśli jesteś praworęczny) lub z prawej (dla leworęcznych). To uniknie rzucania cienia na płótno. Jeśli okno jest jedyne w mieszkaniu, musisz pogodzić malowanie z innymi czynnościami. Rozwiązaniem jest regulowany sztaluga, którą łatwo złożyć i schować.
Jak nie zrobić remontu, a zyskać pracownię?
Oprócz sztalugi, potrzebujesz miejsca na farby, pędzle i rozcieńczalniki. Postaw na pionowe przechowywanie. Wąski regał (nawet 30 cm głębokości) zamontowany na ścianie pomieści pojemniki. Dzięki temu blat stołu pozostanie wolny. Dobrym patentem jest tablica magnetyczna – przymocuj do niej metalowe słoiczki z akcesoriami, zamiast trzymać je w szufladach.
W małej przestrzeni każdy centymetr jest na wagę złota. Łóżko z pojemnikiem na pościel posłuży jako skrytka na płótna w ramie. Z kolei składane krzesło lub taboret nie zajmie miejsca, gdy nie malujesz. Warto też zainwestować w mobilny wózek malarski (na przykład z IKEI, choć to tylko przykład – nigdy nie polecam konkretnych firm, ale ich rozwiązania są proste). Możesz go przetaczać między biurkiem a stolikiem nocnym.
Podłoga podczas pracy to osobna kwestia. Bez remontu poradzisz sobie, kładąc stary dywan lub wykładzinę PCV na czas malowania. To ochroni panele przed przypadkowymi plamami. Po skończonej pracy zwijasz ochronną warstwę i chowasz do szafy.
Zapach farb w małym pomieszczeniu może być uciążliwy. Postaw na farby akrylowe – są bezwonne i schną szybko. Olejne wymagają terpentyny i dłuższej wentylacji. Właśnie dlatego wiele osób wybiera akryl, gdy pracuje w mieszkaniu. Trzymaj przy oknie wentylator, który po skończonej pracy wywiewa opary, jeśli akurat używasz sprayów lub lakierów.
W 15 metrach kwadratowych nie oddzielisz kącika malarskiego fizyczną barierą. Ale możesz stworzyć wrażenie oddzielnej strefy za pomocą ruchomego parawanu lub wysokiego regału ustawionego tyłem do reszty pomieszczenia. W ten sposób uzyskujesz wrażenie pracowni, nie tracąc metrów. Pamiętaj też o oświetleniu sztucznym – lampa z regulowanym ramieniem i zimnym światłem (około 5000 Kelvinów) imituje dzienne.
W małej przestrzeni kluczowa jest dyscyplina. Po skończonym malowaniu natychmiast uporządkuj stanowisko. Mokre pędzle – do słoika, farby – do pudełka. W przeciwnym razie szybko zarobisz bałagan. To proste działanie sprawi, że kącik malarski wtopi się w mieszkanie, nie dominując go.
Jest to możliwe, o ile zrozumiesz, że atelier nie musi być osobnym pomieszczeniem. To przede wszystkim nastawienie i organizacja. W 15 metrach znajdziesz miejsce na płótno, jeśli zrezygnujesz z gigantycznego stołu, a postawisz na mobilność.